Strona główna

piątek, 20 kwietnia 2012

The winner takes it all :)

Tradycyjnie wszystko się przedłużyło- kompletnie zawalony tydzień nie pozwolił mi wejść na laptopa (żeby nie było- Wasze blogi śledziłam na komórce podróżując między miejscem A a B). Poza tym ja jestem z tych, którzy nad poważną decyzją (kupnem butów czy sukienki na przykład ;)) wolę zastanowić się dłużej niż krócej. No już, już kończę marudzenie, bo pewnie się niecierpliwicie.


Choć pewnie osoba, która wygrała i widziała miniaturę notki, wie, że chodzi właśnie o nią :).

Żelowy eyeliner I love NYC i cień Stay All Day Camp rock otrzymuje (werble):


Jofka!

Muszę przyznać, że jej odpowiedź zaskoczyła mnie kompletnie. Nigdy w życiu bym nie wpadła na takie porównanie! Mam nadzieję, że uda jej się trochę zwolnić, żeby przetestować nowe produkty :).

niedziela, 15 kwietnia 2012

Ostatnie chwile zielonego, essencowego rozdania

Masz odwyk kosmetyczny i/lub Twój portfel płacze gdy tylko wejdziesz do drogerii?
Chcesz przetestować nowe produkty bez żadnych kosztów?
Polowałaś na zielony eyeliner Essence, a teraz nigdzie nie umiesz go znaleźć?
Masz tłuste powieki i szukasz trwałego cienia?
Uważasz, że masz małe szanse w rozdaniach?
Nie zgłosiłaś się jeszcze do mojego rozdania?
Jeżeli chociaż raz odpowiedziałaś "tak" moje pierwsze rozdanie czeka na Ciebie :D. Zgłosiło się mało osób, więc masz duże szanse na nagrodę.
Błagam, dziewczyny. Nie oczekiwałam dużego zainteresowania, ale tak mała ilość osób mnie załamuje ;).

środa, 11 kwietnia 2012

Świeżo mi czyli nowe perfumy Essence

Od wczoraj Essence zaspamowuje ;) tablicę wiadomościami o jakiejś cudownej niespodziance. Ogólnie całą akcję przeprowadzono z rozmachem (jak na taką markę, jaką jest Essence), bo nie dość, że strona zaczęła wielkie odliczanie, to na tę okazję przygotowano filmy promujące.







Jak dla mnie to takie dosyć średnie są te reklamy, no ale za dużo nie można było się spodziewać. Mniejsza o to. Dla osób podczytujących wątek nowe produkty to żadna tajemnica. O szumnie zapowiadanych perfumach wiadomo było już w połowie marca, kiedy to na filmie z targów w Bolonii uwieczniono cały stand z  nimi. Polecam obejrzeć cały filmik, choć jeżeli jesteście bardzo niecierpliwe, to gadka Essence zaczyna się około 1:16.
Póki co wiadomo, że będzie ich 6 w całkiem ładnych opakowaniach przewiązanych kokardką. Niestety, biorąc pod uwagę ilość miejsca, jakie zajmują (osobny stojący stand) raczej nie ujrzymy ich w Polsce. Szkoda, bo urzekły mnie blossomowe perfumy (pomijam fakt, że przez ciągłe odkładanie nie zdążyłam ich kupić) i jeżeli nowe byłyby w tym guście z pewnością na któryś bym się skusiła (nazwa "Candy Shop" brzmi zachęcająco :)). 






Od dzisiaj można podziwiać nowe perfumy Essence na oficjalnej stronie

Zostań z nami! Essence Stay All Day

Dzisiaj przedstawię Wam wybawcę moich tłustych powiek ;). Widziałam zachwyty na wątku, na blogach, ale jakoś odwlekałam moment zakupu. Jednak co ma się stać się nie odstanie, więc teraz jestem w posiadaniu aż trzech Coppy right, Steel the show oraz Camp rock. Dużo (biorąc pod uwagę zbliżone kolory)? Na tym się napewno nie skończy- chcę więcej!


Trudno się dopatrzeć minusów w samych cieniach, jednak jest jedna wada całego produktu, która aż wali po oczach- opakowanie. Jak ono mi się szaleńczo nie podoba! Takie paskudne, militarne, zupełnie odwortne do mojego poczucia estetyki. Pewnie dlatego tak długo wzbraniałam się przed tymi cieniami- jakoś nie umiałam pogodzić się z faktem, że taki brzydal zamieszka w mojej kosmetyczce. Niemniej opakowanie jest dosyć funkcjonalne- zrobione z wytrzymałego plastiku, w dodatku akcent na pokrywce pokazuje, z którym kolorem mamy do czynienia.

Copy right, Steel the show, Camp rock
Wszystkie odcienie są metaliczne i mocno kryjące. Wszystko to za sprawą zbitej konsystencji (nietknięta powierzchnia powinna być trochę pofałdowana- nie znaczy to o ich zepsuciu). Jeżeli nie miałyście nigdy do czynienia z tymi cieniami to wyobraźcie sobie glinę, która po dotknięciu palcem zostawia dużo pigmentu ;). Nie próbowałam ich nakładać niczym innym niż palcem, bo wydaje mi się, że pod wpływem ciepła lepiej się je aplikuje na powiekę. Używanie ich nie jest problematyczne, bo wystarczy napaćkać ile się chce, a potem rozetrzeć ;).

Copy right
Steel the show
Camp rock
Potem to już trzymają się jak przyspawane! Byłam w niezłym szoku jak po przyjściu do domu zobaczyłam je dokładnie na tym samym miejscu, gdzie były rano. Nawet na powiekach mojej mamy, gdzie trwałość cieni określiłabym jako jeszcze tragiczniejszą od mojej, trzymały się i nie starły się nawet jak nieopatrznie przetarła ręką oko.
Dzięki ich wspaniałej pigmentacji i trwałości mogą posłużyć jako eyeliner i baza pod cienie, także kupując Stay All Day dostajemy wielofunkcjonalny kosmetyk. Tradycyjnie moim normalnym cieniem kontrolnym stał się piękny, choć mało napigmentowany cień Catrice z limitki Out of Space. Camp rock cudownie podbił jego kolor i zaczęłam go odkrywać na nowo.

Cień Catrice Venus vs. Mars położony na Stay All Day Camp rock
Przy tak zbitej konsystencji nie trudno było się domyślić, że swoją wydajnością dorówna trwałości. Moja mama tak się z nim polubiła, że od paru miesięcy używa go niemal codziennie i choć wykopała w nim niezły dół to widać, że jeszcze długo posłuży ;). Zdecydowany hit!

Krótkie podsumowanie:
+trwałość 
+świetna pigmentacja
+łatwość w nakładaniu
+wydajność
+cena (11,99zł)
+multifunkcjonalność

Ten niezwykły (jak dla mnie) cień w kolorze szarości przełamanej butelkową zielenią możecie wygrać w wiosennym rozdaniu :)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Essencowy żart po raz drugi- Transparently in Love zamiast Fruity

Tym razem ten prawdziwy (o ile żart może być prawdziwy)


;)

To jest chyba jakis żart. Essence "A new league" i "Barefoot beauties" oraz Catrice "Cruise Couture"

Ja rozumiem, pierwszy kwietnia i tak dalej, i tak dalej, ale zapowiadane limitowanki Cosnovy to jakaś tragedia. Rozumiem, kryzys twórczy, też (za) często mam. Rozumiem, wypuściło się ostatnio parę naprawdę udanych limitek i może czas odpocząć. No ale odgrzewanie starych kotletów? Co to ma być ja się pytam? Cienie niemal identyczne z tymi z Ballerina Backstage, lip tint rodem z Circus Circus i Vampire's Love, już nie mówiąc o tym, że w catricowej limitce ma być pokaźna część rzeczy ze stałej oferty. WTF?

Essence A new league

Cienie Soft Touch



9, 99 zł

Wodoodporne eyelinery



9, 99 zł

Lip tint


7, 99 zł

Puder brązujący



7, 99 zł

Lakiery



6, 99 zł

Kieszonkowa szczotka do włosów



5, 99 zł

Gumki do włosów



5, 99 zł

Limitowanka ta kompletnie do mnie nie przemawia. Na tyle, że nawet nie chcę poświęcać czasu na opisywanie każdego z produktów. Jedyne co mi wpadło w oko to puder brązujący, jednak bardziej ze względu na całkiem przyjazne kolory niż opakowanie, czy wzór jaki tworzą kolory. Mam już pewnego rodzaju przesyt widząc cienie w kremie w takich kolorach. Gdyby zrobili kolorowe cienie (np. coś w stylu niebieskiego eyelinera z Bondi Beach) Stay All Day i wrzucili do jakiejś limitki chyba piałabym z zachwytu. Tak to... cały czas jedno to samo, powtarzane jeszcze przez Catrice. Za eyelinerami w pisaku nie przepadam, lip tint to też nie moja bajka, podobnie lakiery. Szczotek staram się nie używać (zrobiłabym jeszcze większą szopę z moich pseudoloków), niespecjalnie widzą też gumowe gumki na moich włosach. 

Essence Barefoot beauties

Lakiery do paznokci u stóp


Super miękkie separatory


Ochronne żelowe paski do japonek


Żelowe poduszki do butów



Bransoletki na kostkę


W Polsce SYF-ów ;) (Show Your Feet) zwykle nie ma, więc nawet jeśli coś byłoby warte uwagi, i tak stałoby się nieosiągalne dla większości z nas. Na szczęście nic specjalnie nie wpadło mi w oko. Lakiery nie specjalnie urzekają kolorami, reszta gadżetów również nie sprawia, że chciałabym je posiąść. Jakoś udaje mi się żyć bez separatorów, nawet nie wiadomo jak miękkie by były. Bransoletki na kostkę? Błagam! Nosiłam takie chyba w podstawówce. Nigdy za to nie widziałam w sklepach (choć przyznam się, że szczególnie nie przeglądałam się) żelowych plastrów do japonek. Tyle, że ja nie chodzę w japonkach, chyba, że po plaży (wyobraźcie sobie coś klejącego i piasek- niezbyt udane połączenie, prawda?). Gdyby ta limitka jakimś przypadkiem byłaby u nas dostępna, pewnie skusiłabym się na poduszki do butów- są nieco tańsze od tych w sklepach, a poprzednia wersja dostępna w stałym asortymencie nie ustępowała im jakościowo. 

Catrice Cruise Couture

Paletka cieni


Żelowy eyeliner


Wodoodporny tusz Lashes to Kill


Błyszczyki


Szminki


Róż


Lakiery


Kosmetyczka


W tej limitce wyczuwam jakiś prima aprillisowy żart. Wrzucić jedną rzecz i liczyć, że się nie skapnie- takie rozumowanie, choć naiwne, jestem jeszcze w stanie ogarnąć. Jak można dać do limitki tusz do rzęs, róż, błyszczyk i szminki w tym samym kolorze jak w stałej ofercie!? To już czyste lenistwo i brak kreatywności czy delikatne zasugerowanie konsumentom, co warto kupić? 
Z tych naprawdę limitowanych rzeczy podoba mi się granatowy eyeliner- lubię takie nieoczywiste odcienie. Paletka na szczęście mnie nie interesuje, jak również kosmetyczka i lakiery. Uff, oszczędzę.

Spodobała Wam się któraś z tych limitek? Chciałybyście zobaczyć którąś w drogeriach? Co myślicie o powtarzaniu produktów z poprzednich limitek i stałej oferty? Ja bym się nie obraziła, gdybym zobaczyła jeszcze raz blossomowy puder czy pędzel z Moonlight, ale cienie w kremie już wychodzą mi bokiem ;). Tak samo jak gadżety typu bransoletki i inne pierdoły, których nikt nie kupuje...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...