Strona główna

piątek, 8 marca 2013

Poka stopy czyli SYF. Nowości Essence Show Your Feet & Pure Skin

Dawno, dawno temu w odległej krainie w szafach Essence były dwie, niekolorówkowe serie Show Your Feet i Pure Skin. Do dzisiejszych czasów przetrwała zaledwie ta druga, jedynie w kosmetykach do makijażu. Reszta pojawiała się w limitowankach albo stała osobno gdzieś na innych półkach sklepowych, oczywiście tylko w wersji niemieckich drogerii. Jednakże w zeszłym roku Natura wprowadziła również pielęgnację Essence, dając nam możliwość wypróbowania produktów z My Skin czy Pure Skin właśnie. Ja do tej pory kupiłam jedynie Spot Killer i szczerze mówiąc nie wiem, co o nim myśleć. W każdym razie Essence poszerza ofertę kosmetyków dedykowanych skórze trądzikowej i odświeża opakownia, a także przypomina sobie o serii Show Your Feet. Czy dotrze to do Natur? On ne sait pas.

Pure Skin


Matujące serum wypełniające pory | Anti-shine pore refining serum
NOWOŚĆ



Krem kryjący | Anti-spot cover cream
NOWOŚĆ


Żel do mycia twarzy | Anti-spot wash gel


4 w 1 krem do mycia twarzy | Anti-spot 4 in 1 cream wash


Tonik z pudrem | Toner & powder


Krem nawilżający | Anti-spot moisturizer


Płatki oczyszczające na nos | Purifying nose-strips


Płatki oczyszczające do twarzy | Purifying face-strips


Zabójca pryszczy ;) | SOS Spot killer


Żel na wypryski | Anti-spot gel


Wycofywane produkty:
Podkład nawilżajacy (obydwa kolory) | Natural cover moisturizer (lighter skin, medium to dark skin)
Plastry na wypryski | Anti-spot patches


Show Your Feet



Separator do palców stóp | Super-soft toe separator
NOWOŚĆ


Żelowe poduszki | Soft dry gel shoe pads
NOWOŚĆ


Lakiery | Toe nail polishes
NOWOŚĆ









Naklejki do paznokci | Nail stickers


Tarka do stóp | 2 step foot softener


Krem intensywnie regenerujący | Intensive repair balm


Żelowe poduszki | Gel shoe pads


 Poduszki ochronne | Heel protection pads



Naklejki ochronne | Foot protection gel patches


Mix plastrów na pęcherze | Blister patches mix


Plastry na pęcherze | Blister patches large 


Wycofywane produkty
 Lakiery do paznokci (17-20) | Toe nail polish (17-20)
Wybielający lakier do paznokci | Whitening toe nail polish
Tatuaż na kostkę | Ankle Tattoo

czwartek, 7 marca 2013

Photoshop w płynie czy przyrząd do ćwiczenia mięśni palca? Bourjois Healthy Mix owocowy podkład rozświetlający

Znowu zaspałam. 15 minut do ogarnięcia się rano to zdecydowanie za mało, ale co zrobić. Po przebiegnięciu przez cały dom w poszukiwaniu czegoś do ubrania (syndrom pustej szafy pozdrawia) zostaje ostatnia prosta.  Kosmetyczka, podkład i nagle czas się zatrzymuje, niestety nie na zegarku.
Pierwsze naciśnięcie na pompkę- nic, drugie- nic, trzecie- nic, dziesiąte- no zgadnijcie. Z rezygnacją patrzę to na podkład, to na swoje odbicie w lustrze i gdzieś w potoku przekleństw, po odwróceniu opakowania do góry nogami udaje mi się wydobyć odrobinę produktu, większość zostawiając na ścianach łazienki do powrotu do domu. 
Cóż, wydawało mi się, że opakowanie typu airless będzie praktyczne...

Chociaż w porannej pogoni za czasem nie mam czasu na kontemplację estetyki każdego kosmetyku to w drogerii Healthy Mix przyciąga wzrok. Wszelkie ozdobniki są ograniczone do minimum, jednak połączenie kolorów sprawia wrażenie, że faktycznie napakowano tam porządną dawkę owoców. Kto by się spodziewał, że to opakownie będzie największą wadą. Po pół roku używania zaczęłam podejrzliwie patrzeć na swój palec wskazujący, którym próbuje wypompować podkład, czy czasem nadmiar ćwiczeń każdego ranka nie spowodował nabrania masy. Na szczęście wszystkie palce pod względem grubości mam takie same ;). Oprócz tego rozważałam jeszcze możliwość wprowadzenia zapory antytapetowej przez producenta, ale w jego interesie jest chyba szybsze zużywanie kosmetyku tak, aby kupować następne. Ewentualnie może istnieć pewna metafizyczna więź pomiędzy podkładem a jego "domem". W każdym razie dzięki temu utrudnieniu po 6 miesiącach zużyłam zaledwie ćwiartkę Healthy Mix. 




Niemniej ta osobliwa wydajność niejako mnie cieszy, bo sam w sobie jest fantastyczny. Po porażce z Max Factor Smooth Effect trafiam na coraz lepsze tego typu produkty i ten mogę zaliczyć do najlepszych. Godzi prawie nierozwiązywalny konflikt pomiędzy rozświetlającym wykończeniem przyzwoitym kryciem. To wręcz niesamowite, co Healthy Mix robi z twarzą! Ukrywa rozszerzone pory i wągry, a na tym mi najbardziej zależy. Od wyprysków mam korektor (choć nie powiem, nie narzekałabym gdyby i to zakrywał). Szara cera zmęczona zimą staje się promienista, na skórze pojawia się blask (oczywiście nie ma tu mowy o żadnych drobinkach, co wydaje mi się, że dla niektórych producentów jest niewykonalne...) niczym po potraktowaniu jej delikatnym, naturalnie wyglądającym rozświetlaczem. Niestety, z takiego wykończenie wynikają też minusy- nielogicznym jest na przykład używanie niektórych pudrów, po którym najzwyczajniej w świecie znika ten efekt, co w przypadku cer mieszanych przekłada się na trwałość. O obiecywanych 16 godzinach można spokojnie zapomnieć, chociaż jeżeli chodzi o mnie to HM schodzi w mniej więcej tym samym tempie co inne podkłady.

 




Jego pierwsze użycie było dla mnie niemałym szokiem po nakładaniu dosyć tępego w swojej konsystencji Bio Detox. Podkład ładnie się rozprowadza po twarzy nie tworząc smug. Jednak coś za coś: Healthy Mix jest napakowany silikonami, a składniki BD są pochodzenia naturalnego. Łączy je piękny zapach, choć nie ten sam. Wersja naturalna od początku mnie uwiodła arbuzową nutą (chciałabym mieć takie perfumy!), HM jest bardziej sztuczny, ale miły dla nosa. Taka owocowa woń od razu poprawia humor z rana ;).

Krótkie podsumowanie
+ naturalne rozświetlenie
+efekt zdrowej cery
+ przyzwoite  krycie
+ lekka konsystencja
+ łatwość w nakładaniu
+ jasny kolor
+ piękny zapach
+/- cena (59,99zł)*
+/- trwałość
-opakowanie

W odniesieniu do komentarzy takich jak ten:
blogerki urodowe to jeszcze większa żenada niż te modowe tutaj. Co druga wygląda na zaniedbaną, nie znają się na kosmetykach, opierają swoją wiedzę na tym co przeczytają na wizażu (masakra) i innych blogach urodowych czy forach, polecają jakieś głupoty, wszystko co dostaną za darmo (ostatnio "naturalne" sposoby) i inne bzdury, używają kosmetyk przez tydzień czy dwa i piszą o ich działaniu. Ja nie wiem jak można być tak głupim i wierzyć w recenzję kosmetyków na blogach.


Przepraszam, że uciekam się do tak prymitywnego sposobu pokazywania działania podkładu poprzez zdjęcia mojej przebrzydłej skóry sauté. Ostatnio się spotykam ze zdaniem, że polska urodowa blogosfera w ogóle o siebie nie dba i zdaję sobie sprawę, że takimi obrazkami niejako to potwierdzam. Niestety, moja walka o znośną cerę ciągle trwa, a zima to szczególnie trudny okres dla tej batalii. Także przepraszam tych, których doprowadziłam do odruchów antyperystaltycznych. Moja kreatywność w tym przypadku jest zbyt ograniczona, żeby wymyślić inny sposób pokazania krycia Healthy Mix. Jednakże pamiętajcie, że robię to, żeby dostać jak najwięcej rzeczy za darmo.

*Dla osób, które czują się zachęcone moją recenzją lub po prostu znają ten podkład i chcą go kupić mam bardzo dobrą wiadomość: w Tesco Extra można kupić HM oraz wersję serum za jedyne 29,99zł, przy pełnej gamie kolorów (przynajmniej tak było przy moich ostatnich odwiedzinach katowickiego TE).

piątek, 1 marca 2013

Dietetyczna słodycz. Catrice Candy Shock

Pewnie się jeszcze nie pochwaliłam na łamach bloga, bo powód do dumy żaden- potrafię zjeść tabliczkę czekolady bez zauważenia tego. Jednym wystarcza kostka, drugich mdli po paru, a ja sięgając po kolejny kawałek odkrywam, że nagle gdzieś te 100 gramów wyparowało! Także duże ilości cukru nie robią na mnie wrażenia, jednak po cichu liczyłam, że Candy Shock podniesie u mnie nie tyle poziom glukozy, co adrenaliny. Który z mechanizmów- walki czy ucieczki uruchomi się przy standzie? Oceńcie same :).

Candy Shock

Soft Baked Eyeshadows | Cienie

C01 I Scream: Ice Cream! | C02 Play It Blue | C03 Bring Me Peach | C04 It’s Honey Money


Lip Balm Sticks | Kolorowe balsamy do ust

C01 Bring Me Peach | C02 Sugar Shock


Lip Peeling | Peeling do ust

01 Sugar Shock


Multi Colour Blush | Róż

C01 Sugar Shock


Multi Colour Highlighter | Rozświetlacz

C01 Vanilla Love


Soft Nail Lacquer | Matowe lakiery

C01 I Scream: Ice Cream! | C02 Play It Blue | C03 Bring Me Peach | C04 Vanilla Love


Nail Sugar Pearls | Perełki do paznokci

C01 Cotton Candy | C02 Sugar Shock
Nie zaskoczę chyba nikogo, gdy powiem, że spodziewałam się czegoś innego. W mojej wyobraźni było bardziej jaskrawo i cukierkowo, ale to, co dzisiaj ujrzałam też mnie zadowoliło. Uwielbiam pastele, a proponowane zestawienia są bardzo udane. Największą uwagę przykuwa piękny rozświetlacz, któremu urody dodają niebieskie plamki. Zawsze śliniłam się do takich wypiekanych produktów MAC, więc miło byłoby kupić choć ich namiastkę. Oczywiście jako szminkomniaczka nie mogłam nie zwrócić uwagi na kolorowe balsamy, szczególnie po zachwytach wywołanych przez Revel The Red z limitki SpectaculART. Do koloru Sugar Shock ładnie komponowałby się paznokcie ozdobione kawiorem o tej samej nazwie. Wiem, że bulion można kupić w najróżniejszych barwach za ułamek ceny, niemniej ja lubię ładne opakowania i pewną praktyczność, więc i tak pewnie skuszę się i na tej produkt. Gdy mowa o paznokciach,  muszę też podzielić się z Wami zachwytem nad lakierami dostępnymi w tej limitce. Pierwsze dwa są prze-cu-do-wne! W dodatku mają dawać pudrowy efekt, a ja od pewnego czasu mam ochotę na jakiś mat na pazurach ;). Peeling do ust to również ciekawe rozwiązanie, szczególnie dla kogoś, kto mało dba o usta, bo jest zbyt leniwy/a. Złuszczanie naskórka cukrem wymaga dla mnie zbyt wiele zachodu, więc taki kosmetyk mógłby być sporym ułatwieniem (chociaż wątpię, że się skuszę). Najmniejsze wrażenie zrobiły na mnie cienie, jednak tutaj czekam na swatche, bo trudno ocenić wypiekańce z zapowiedzi. Szkoda, że wszystko to jest okraszone niezwykle kiczowatym wzorem, który niszczy pozytywne wrażenie i sprawia, że z mniejszym entuzjazmem podchodzę do limitki. Jednak, jak wszyscy wiemy, nie liczy się tylko opakowanie ;).

Miało być tak pięknie... Essence Floral Grunge

Pamiętacie ten moment, w którym byłam zachwycona poziomem limitek? Były bardzo nowatorskie, ciekawe, a od zapowiedzi nie można było oderwać oczu. Każda, która by trafiła do Polski byłaby świetna. Ostatnio chyba musieli zatrudnić nową ekipę, która wymyśla edycje na ten rok, bo to, co za chwilę zobaczycie nie umywa się do Home Sweet Home czy Vintage District. Nie, nie umywa się to złe określenie na tę tragedię... I to coś będziemy mogły zobaczyć w Drogeriach Natura (o ile do tego czasu zupełnie nie zbankrutuje).

Floral Grunge


Cienie | Eyeshadows

Eye like flowers

Eye like grunge

Róż | Blush

Be flowerful


Puder do farbowania włosów | Hair dye powder

Rock in style

Zestaw błyszczyków | Mini lipgloss sets

Kissing me softly

Grungy kisses rock!

Lakiery | Nail polishes

Be flowerful | Lily Bloom | Grunge me tender! | Madly purpled | Black to the roots

Tatuaże | Tattoo

No bed of roses


Opaska | Hairband

Freak-out!


Naklejane kreski | Stick on eyeliner

Suddenly I see
Jedyne, co zasługuje na uwagę to róż, bo przypomina mi kolorem ten z Oz The Great and Powerful, niestety ten jest zwykły, w kamieniu. Cienie świetnie odzwierciedlają grunge, co nie oznacza, że takie kolory chętnie wybieram do makijażu. Przeciwwagą dla nich stanowi jaskrawy puder do farbowania włosów. No nie powiem, ciekawe rozwiązanie dla kogoś, kto lubi poszaleć i ma jasne włosy. Niestety, na moich kompletnie nic nie byłoby widać, więc jedynie mogę sobie pomarzyć o tumblrowych kłaczkach. Zestawy błyszczyków mają niebanalne kolory (mięta na ustach?), ale ja baaaaaardzo rzadko sięgam po takie produkty do ust. Może przygarnę któryś z lakierów, o ile przy standzie nie załamię się przy akcesoriach...
Essence, why?
Facepalmujecie ze mną czy jednak Wam się coś podoba?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...